- z listu młodego W Z ocalonego
Pożyczka hipoteczna |tłumaczenia rosyjski |przepisy kulinarne
„— z listu młodego W. Z. ocalonego przez Polaków w czasie okupacji; pisane do rodziny w Izraelu
«Schowali mnie przed tygrysem, który nie drzemał ani przez chwilę, który węszył każdą kryjówkę, który wydał prawo, że za ochronę dzieci żydowskich należy się kara śmierci. Więcej, pod karą śmierci trzeba było donosić o miejscach ukrycia. A ja rosłem wśród nich, wśród łez i pogrzebów, pod bokiem tygrysa, który — byle tylko zwietrzył żydowską krew, odwiózłby mnie razem z opiekunami i sąsiadami na miejsce egzekucji.
Dzielili ze mną żytnią zacierkę z czarnej mąki i wody, wyrobili mi prawne podstawy istnienia, metrykę, (...) zameldowanie, kartki żywnościowe (...). Stałem z nimi pod więzieniami, dawali mi suchary przeznaczone dla ich więźniów.
Była to przecież zwykła kamienica, jedna z tysiąca w mieście, w którym niechęci polskożydowskie i różnorodne wzajemne pretensje miały swoje silne piętno od kilku stuleci. Otóż, jakie było zachowanie się tych sąsiadów, dużego podwórza, którego jedno skrzydło przez cały czas okupacji zajmowało wojsko niemieckie, na którym pełno było niemieckich samochodów, które miało wspólną pompę wodną, jedną bramę i dużo wścibskich plotkarek Szybko rozeszła się wiadomość o przechowywaniu Żydów. Była z tego powodu najpierw awantura, którą podnieśli stróż domu i najbliżsi sąsiedzi (...). Bali się o swoją skórę i żądali, żeby jak najszybciej wszystkich Żydów wyprowadzić poza obręb podwórka. Stróż miał kupę własnych dzieci, a był odpowiedzialny za zamieszkiwanie osób wyjętych spod prawa. Ponieważ to było niemożliwe (bo gdzie, do jakiej kryjówki schować można na dłużej troje dzieci), więc czekaliśmy z Mamą na wspólną śmierć.“(9)
materace tempur |wirniki do wentylatora |Cennik usług budowlanych
„— z listu młodego W. Z. ocalonego przez Polaków w czasie okupacji; pisane do rodziny w Izraelu
«Schowali mnie przed tygrysem, który nie drzemał ani przez chwilę, który węszył każdą kryjówkę, który wydał prawo, że za ochronę dzieci żydowskich należy się kara śmierci. Więcej, pod karą śmierci trzeba było donosić o miejscach ukrycia. A ja rosłem wśród nich, wśród łez i pogrzebów, pod bokiem tygrysa, który — byle tylko zwietrzył żydowską krew, odwiózłby mnie razem z opiekunami i sąsiadami na miejsce egzekucji.
Dzielili ze mną żytnią zacierkę z czarnej mąki i wody, wyrobili mi prawne podstawy istnienia, metrykę, (...) zameldowanie, kartki żywnościowe (...). Stałem z nimi pod więzieniami, dawali mi suchary przeznaczone dla ich więźniów.
Była to przecież zwykła kamienica, jedna z tysiąca w mieście, w którym niechęci polskożydowskie i różnorodne wzajemne pretensje miały swoje silne piętno od kilku stuleci. Otóż, jakie było zachowanie się tych sąsiadów, dużego podwórza, którego jedno skrzydło przez cały czas okupacji zajmowało wojsko niemieckie, na którym pełno było niemieckich samochodów, które miało wspólną pompę wodną, jedną bramę i dużo wścibskich plotkarek Szybko rozeszła się wiadomość o przechowywaniu Żydów. Była z tego powodu najpierw awantura, którą podnieśli stróż domu i najbliżsi sąsiedzi (...). Bali się o swoją skórę i żądali, żeby jak najszybciej wszystkich Żydów wyprowadzić poza obręb podwórka. Stróż miał kupę własnych dzieci, a był odpowiedzialny za zamieszkiwanie osób wyjętych spod prawa. Ponieważ to było niemożliwe (bo gdzie, do jakiej kryjówki schować można na dłużej troje dzieci), więc czekaliśmy z Mamą na wspólną śmierć.“(9)
<<<< Theo i Vincent szli
| 1 wreszcie stało się >>>>
materace tempur |wirniki do wentylatora |Cennik usług budowlanych